Remont Mieszkania
Kupiliśmy z mężem mieszkanie po starej pani, która miała meble z czasów Gierka i tapety w kwiaty, które pamiętały jeszcze poprzedni ustrój. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to mały metraż. Każdy centymetr kwadratowy musieliśmy zagospodarować tak, żeby nie czuć się jak w klatce. Postanowiliśmy zrobić remont mieszkania od zera, bo stan instalacji elektrycznej wołał o pomstę do nieba, a grzejniki zdawały się mieć własne zdanie na temat temperatury. Największym okazał się pokój dzienny, który miał pełnić funkcję salonu, sypialni i jadalni jednocześnie. Zaczęliśmy od planowania, które trwało dwa miesiące. W internecie oglądałam dziesiątki zdjęć, ale prawdziwym przełomem było odkrycie, że istnieją meble wielofunkcyjne, które mogą uratować nawet najbardziej upiorną przestrzeń.
W salonie musieliśmy zmieścić stół dla czterech osób, regał na książki i miejsce do spania dla nas oraz gości. Zrezygnowaliśmy z tradycyjnej kanapy na rzecz kanapy z funkcją spania, która w dzień służy jako wygodna sofa z tapicerką welurową w kolorze butelkowej zieleni. Welur okazał się strzałem w dziesiątkę, bo nie tylko pięknie wygląda, ale też jest przyjemny w dotyku i łatwy w czyszczeniu, co doceniłam po pierwszej wizycie znajomych z małym dzieckiem. Mechanizm rozkładania jest prosty, wystarczy pociągnąć za uchwyt, a kanapa zamienia się w płaską powierzchnię do spania. Żeby jednak spać wygodnie każdej nocy, a nie tylko od święta, musieliśmy pomyśleć o odpowiednim materacu. Wybór padł na materac piankowy o grubości 16 cm, który zapewnia odpowiednie podparcie dla kręgosłupa, nawet jeśli ktoś waży ponad 90 kilogramów. Pianka termoelastyczna dopasowuje się do ciała, ale nie zapada się jak w starych wersalkach.
Największym problemem podczas remontu mieszkania było przechowywanie pościeli i koców. W małym mieszkaniu każda szafka to na wagę złota, a ja nie znoszę, kiedy pościel wala się po krzesłach. Rozwiązanie znalazłam w łóżku z pojemnikiem na pościel, które zamówiliśmy do sypialni. To łóżko ma stelaż listwowy z regulacją twardości w trzech strefach, co jest zbawienne dla moich pleców po całym dniu stania w pracy. Pod stelażem znajduje się głęboka skrzynia, do której wrzucam kołdry, poduszki i zapasowe prześcieradła. Nagle okazało się, że mam miejsce na rzeczy, które wcześniej trzymałam w kartonach pod łóżkiem, sięgając po nie z latarką w zębach. Pojemnik jest na tyle pojemny, że zmieściłam tam nawet zimowe koce, które latem tylko zawadzają w szafie. Warto dodać, że stelaz listwowy sam w sobie jest cichy i nie skrzypi, co doceniam, kiedy w nocy przewracam się z boku na bok.
Goście na noc to kolejny temat rzeka, który musieliśmy ogarnąć podczas remontu mieszkania. Kiedy przyjeżdża moja siostra z Poznania, nie chcę, żeby spała na dmuchanym materacu, który w ciągu nocy traci powietrze i budzi się o czwartej nad ranem na podłodze. Postawiliśmy na wersalkę, która stoi w kącie pokoju dziennego i w ciągu dnia służy jako dodatkowe siedzisko. Wybrałam model z mechanizmem DL, który jest prostszy niż tradycyjne delfiny czy click-clack. Rozkłada się go jednym ruchem, wysuwając siedzisko do przodu i opuszczając oparcie. Wersalka ma tapicerkę welurową, która pasuje do reszty mebli. Dla gości dokupiłam dodatkowy materac piankowy o grubości 10 cm, który kładę na wierzchu, bo oryginalne wypełnienie wersalki jest jednak twardsze. Dzięki temu goście śpią jak w hotelu, a ja nie muszę przepraszać za niewyspanie.
Kuchnia w naszym mieszkaniu miała trzy metry kwadratowe i była wąska jak korytarz. Remont mieszkania w takiej przestrzeni wymagał sprytnych rozwiązań. Zamurowaliśmy drzwi do kuchni, żeby zyskać ścianę pod szafki, a wejście zrobiliśmy od strony salonu, tworząc otwartą przestrzeń. Blat roboczy zamówiliśmy na wymiar z konglomeratu kwarcowego, który jest odporny na plamy po kawie i sokach. Nad blatem powiesiliśmy oświetlenie LED, które daje światło dzienne, a nie żółte jak w starych lampach. Szafki zrobiłam na wymiar, z systemem cichego domyku, żeby nie trzaskać drzwiczkami, kiedy wracam późno z pracy. Wysuwane półki na garnki to mój mus, bo nie lubię grzebać w ciemnych szafkach w poszukiwaniu patelni. Mała kuchnia nauczyła mnie, że każdy centymetr ma znaczenie, a dobry remont mieszkania to taki, który uwzględnia codzienne nawyki, a nie tylko modne zdjęcia z Instagrama.
Łazienka była kolejnym wyzwaniem, bo miała cztery metry i starą wannę na lwich łapach, która zajmowała pół pokoju. Wyrzuciliśmy wannę i postawiliśmy prysznic z odpływem liniowym, który wpuszczono w posadzkę. Kabina jest bez brodzika, co optycznie powiększa przestrzeń. Płytki wybraliśmy w kolorze jasnego betonu, duży format 60 na 120 centymetrów, żeby było mniej fug do czyszczenia. Pod umywalką zamontowaliśmy szafkę z dwiema szufladami na kosmetyki i suszarkę. Lustro ma wbudowane oświetlenie LED z czujnikiem ruchu, co jest świetne, kiedy wchodzę do łazienki w środku nocy i nie muszę szukać włącznika. Grzejnik wymieniliśmy na drabinkowy, który suszy ręczniki w dwie godziny. Podczas remontu mieszkania okazało się, że rury kanalizacyjne są tak stare, że musieliśmy je wymienić, co wydłużyło całość o dwa tygodnie i dodało nieplanowane koszty. Takie rzeczy zawsze wychodzą w trakcie, więc dobrze mieć zapas finansowy.
Korytarz w naszym mieszkaniu to wąski tunel o długości trzech metrów. Żeby nie czuć się jak w tunelu, pomalowaliśmy ściany na biało z lekkim odcieniem szarości, a na podłodze położyliśmy panele winylowe w jodełkę, które są ciepłe w dotyku i łatwe w utrzymaniu. Na ścianie powiesiliśmy duże lustro w stalowej ramie, które odbija światło z salonu i sprawia, że korytarz wydaje się szerszy. Wbudowana szafa z przesuwnymi drzwiami pomieści kurtki, buty i odkurzacz. W środku zamontowaliśmy system organizerów: półki na buty, drążek na wieszaki i kosze na czapki. Podczas remontu mieszkania zamówiliśmy drzwi wewnętrzne z podcięciem wentylacyjnym, żeby powietrze swobodnie krążyło między pokojami. To niby detal, ale bez tego w mieszkaniu robi się duszno, szczególnie latem. Korytarz stał się funkcjonalnym łącznikiem, a nie tylko miejscem, gdzie zdejmuje się buty.
Po roku od zakończenia remontu mieszkania mogę powiedzieć, że najważniejsze było dobre zaplanowanie przestrzeni i wybór mebli, które mają więcej niż jedną funkcję. Kanapa z funkcją spania sprawdza się codziennie, a nie tylko od święta, bo siedzimy na niej wieczorami, oglądając filmy. Łóżko z pojemnikiem na pościel uratowało nas przed stertą koców na krześle, a wersalka z mechanizmem DL przyjmuje gości bez narzekania. Remont mieszkania to nie tylko wybór koloru farby, ale przede wszystkim myślenie o tym, jak naprawdę żyjemy. Czy potrzebujemy wanny, skoro bierzemy tylko prysznic? Czy wolimy spać na wygodnym materacu piankowym, czy na kanapie, która po rozłożeniu ma nierówną powierzchnię? Każda decyzja ma konsekwencje, ale jeśli dobrze przemyślisz swoje potrzeby, unikniesz przepłacania i frustracji. Moja rada: zacznij od listy rzeczy, które robisz codziennie, a dopiero potem szukaj mebli.